Wyobraź sobie poranek w styczniu. Za oknem minus piętnaście stopni, ale w domu jest przyjemnie ciepło. Nie dlatego, że przez całą noc grzałeś na maksa - system sam obniżył temperaturę gdy zasnąłeś, a podniósł ją dokładnie 30 minut przed budzikiem.
Wychodzisz do pracy. Drzwi zamykają się za Tobą i dom automatycznie przechodzi w tryb oszczędny. Ogrzewanie schodzi do 18 stopni, światła gasną, a czujniki zaczynają pilnować każdego okna i drzwi.
To nie science fiction. To rzeczywistość tysięcy polskich domów, które już działają inteligentnie.
O 16:30 system wie, że zwykle wracasz o 17:00. Zaczyna podnosić temperaturę. Gdy przekraczasz próg, w domu jest dokładnie tak, jak lubisz - 22 stopnie, ulubiona playlista gra cicho w tle, a w salonie zapala się przyćmione światło.
A kiedy wyjeżdżasz na urlop? Dostajesz powiadomienie na telefon o każdym ruchu w pobliżu domu. Czujniki dymu, zalania i gazu czuwają. Możesz w każdej chwili sprawdzić co się dzieje - z plaży w Grecji czy ze szczytu w Tatrach.